20 lat Hejnału i Fanfary - wywiad z Robertem Pankiem i Tadeuszem Trojanowskim

W 2016 roku mija dwudziesta rocznica przyjęcia przez Radę Miasta Białegostoku muzycznych instygniów miasta. Mowa o hejnale i fanfarze. Z tej okazji SMM Musica Sacra w ramach XVI Koncertów przed Hejnałem przygotowuje wydawnictwo zawierające dokumentację historyczną tego wydarzenia. Znajdą się tam też wywiady z Robertem Pankiem - autorem hejnału Białegostoku, Tadeuszem Trojanowskim - autorem uroczystej Fanfary Miejskiej i Janem Chojnowskim - ówczesnym Przewodniczącym Rady Miasta. Niebawem na naszej stronie wydawnictwo w formacie pdf. Poniżej wywiady z Robertem Pankiem i Tadeuszem Trojanowskim.

 

Wydawnictwo zostało dofinansowane przez Miasto Białystok w ramach Koncertów przed hejnałem.

O początkach muzycznych insygniów Miasta Białegostoku

z Robertem Pankiem  autorem Hejnału Miasta Białegostoku  rozmawia Lidia Maria Trojanowska

 

L.T.: Jak to się stało, że stałeś się autorem Hejnału Miasta Białegostoku?

R.P.: Na hejnał był ogłoszony konkurs, chociaż wcześniej mój hejnał był grany na różnych uroczystościach lokalnych, ale była taka pani w Urzędzie Kultury, nie pamiętam… ona strasznie klęła. Ja jej kiedyś powiedziałem: chętnie bym panią zwolnił z pracy, za to, że pani tak przeklina. I to ona powiedziała, że dobrze było by, aby miasto miało porządny hejnał. I ona zorganizowała ten konkurs. Przewodniczącym Komisji był prof. Andrzej Zieliński ówczesny rektor białostockiej Akademii Muzycznej. W komisji był również Mirosław Błaszczyk wtedy dyrygent Filharmonii Białostockiej … i przyjęto mój hejnał.

L.T.: Czy pamiętasz ile było zgłoszeń?

R.P.: Było dziesięć zgłoszeń … to pamiętam. Napisał jeden z moich kolegów, ale kompozycja była w tonacji E-dur. On był kompozytorem chóralnym i E-dur tonacja mu pasowała, a ta niekoniecznie dobrze brzmi na trąbce. Hejnał na konkurs napisał również Maksymiuk, ale on jeszcze gorzej „skomponował”, bo napisał w H-dur.

L.T.: Hejnał jest w oryginale na trąbkę?

R.P.: Tak na trąbkę… w tonacji F-dur.

L.T.: Kto prezentował konkursowe kompozycje?

R.P.: Prezentacja odbyła się na fortepianie. Nie wiem, kto grał. Opowiadał mi o tym fakcie Andrzej Zieliński.

L.T.: Czym inspirowałeś się pisząc melodię hejnału?  Skąd wziąłeś pomysł?

R.P.: To jest taka melodyjka spod Zabłudowa. Zabłudów też ma hejnał, który wcześniej napisałem. Jedną z nich, która wpadła mi w ucho opracowałem i przedstawiłem na komisję. Pisałem jeszcze hejnał do Siemiatycz, ale tam nie został wybrany mój utwór. W Staszowie – mojej rodzinnej miejscowości - grany jest mój hejnał. Cieszę się, że w mieście mojego dzieciństwa słychać moją melodię. W starym mieście Szydłowie też jest mój hejnał. Jeszcze jest jeden mój hejnał w Hawanie i Ekwadorze.

W Europie Zachodniej w wielu miastach byli hejnaliści, którzy grali melodie podczas pożaru. Jak zagrał hejnalista było wiadomo, że jest to sygnał do ratowania dobytku, ponieważ wybuchł pożar. Stąd wywiodła się tradycja hejnałów miast.

L.T.: Odnośnie białostockiego hejnału…

R.P.: Zadzwonił do mnie kiedyś nieżyjący redaktor Andrzej Koziara. Mówił tak: mamy sztandar, mamy coś tam jeszcze, ale brakuje hejnału. Ogłosił konkurs na hejnał, ale nikt się nie zgłosił. Ja przekazałem mu tę melodię. I ten hejnał grany był kilka razy. Potem wspomniana pani z Urzędu zorganizowała konkurs.

L.T.: A kiedy hejnał zabrzmiał z wieży ratuszowej?

R.P.: Pierwszy raz ten hejnał zabrzmiał chyba w 1979 roku z wieży ratuszowej przy apelu wojska.

L.T.: No i dopiero po dwudziestu latach ogłoszono konkurs?

R.P.: No tak z tego wynika….

L.T.: Zapytam o najbliższe plany kompozytorskie.

R.P.: Jestem jedynym Polakiem członkiem Światowego Stowarzyszenia Dyrygentów Orkiestr Dętych. Ponieważ znam hiszpański, to mi dali Amerykę Południową. I do Ameryki Południowej piszę muzykę koncertową. Oni tam mają swoje marsze i tym podobne, ale chodzi o to, żeby grać muzykę artystyczną. Piszę więc na różne instrumenty na składy nietypowe. I w związku z tym komponuję teraz dla orkiestr wojskowych w Ameryce Południowej.

L.T.: To ja życzę sukcesów i gratuluję tylu hejnałów granych w różnych miastach polskich i na świecie.

 

Fanfara grana od święta

z Tadeuszem Trojanowskim autorem Uroczystej Fanfary Miasta Białegostoku rozmawia Lidia Maria Trojanowska

L.T.: W tym roku przypada dwudziesta rocznica ustanowienia muzycznych insygniów miasta. Białystok posiada hejnał i fanfarę. Skąd pomysł na napisanie fanfary?

T.T.: Uroczystą Fanfarę Miejską przewidzianą do wykonywania w szczególnie podniosłych uroczystościach napisałem na kwintet dęty w składzie na trzy trąbki w stroju B i dwa rogi w stroju F. Skomponowałem ją specjalnie w maju w 1996 r. z myślą o konkursie ogłoszonym przez Radę Miasta Białegostoku. Fanfara jest utworem świątecznym - można by powiedzieć od „święta” - w przeciwieństwie do hejnału, który codziennie można usłyszeć z wieży ratuszowej. Fanfara zawsze wykonywana była „na żywo” w uroczystych dla Miasta momentach. Niestety w związku z obsadą jest to wyzwanie organizacyjne i finansowe.  Trzeba przecież znaleźć pięciu muzyków, dobrze zestrojonych ze sobą intonacyjnie. I trzeba im zapłacić.

L.T.: Wydaje mi się, że niewielu białostoczan wie, że nasze miasto posiada dwojakie insygnia muzyczne?

T.T.: Też tak sądzę. Dwa lata temu urzędujący pan Prezydent podczas otwarcia podziemnego przejścia podziękował Robertowi, że ten pojawił się o siódmej rano ze swoim klarnetem i zagrał Fanfarę Miejską. Myślę więc, że skoro włodarzowi miasta zdarzył się taki błąd, to i mieszkańcy w dużej mierze nie mają świadomości o naszych symbolach muzycznych miasta.

 L.T.: Wracając do Fanfary. Dlaczego: w uroczystych dla miasta momentach?

T.T.: Już sama tonacja  - Es –dur - w której skomponowany jest utwór świadczączy o charakterze utworu. To tonacja odwagi i powagi, doniosłości czy wręcz bohaterstwa.  Tonacją Es –dur posłużył się Beethoven w III Symfonii z przydomkiem Eroico. Wiele innych kompozycji literatury muzycznej w tej tonacji posiada właśnie wspomniany przeze mnie charakter. Dlatego tę tonację uznałem za właściwą. Po skomponowaniu zauważyłem, że melodia zawiera motyw z fanfar jasnogórskich. Uznałem to jednak za walor. Pomyślałem, że motyw maryjny w fanfarach niejako potwierdza, że Białystok  to miasto Matki Bożej Miłosierdzia.

L.T.: Jakieś wspomnienia z czasu zatwierdzenia muzycznych sygnałów miasta?

T.T.: Po zmaganiach konkursowych zostałem z Robertem Pankiem zaproszony przez ówczesnego przewodniczącego Rady Miejskiej Jana  Chojnowskiego na sesję, gdzie była podjęta uchwała  zatwierdzająca  nasze  kompozycje. Nie pamiętam, ale chyba było to jesienią. Wertując kronikę okazało się, że było to owszem jesienią, ale 1997 roku.  Na tejże sesji Rady Miasta padło pytanie co do hejnału, że słychać w nim podobieństwo do  hejnału mariackiego. Robert tłumaczył, że wynika to z ograniczonych postępów interwałowych trąbki (dawniej używanej ), charakterystycznej skali opartej na naturalnym szeregu tonów harmonicznych. A w ogóle na początku pan Przewodniczący zapowiedział omyłkowo, że oba projekty - hejnał i fanfara - są autorstwa Roberta Panka, co równie szybko uległo sprostowaniu.

 L.T.: Na konkurs trzeba było przedstawić nie tylko zapis nutowy, ale i nagranie?

T.T.: Tak. Wymogiem konkursu był zapis nutowy. W przypadku fanfary partytura i nagranie, którego dokonałem z muzykami i reżyserem dźwięku w sali kameralnej Filharmonii Białostockiej przy ulicy Podleśnej.  Za wygrany konkurs na hejnał i fanfarę otrzymałem siedemset złotych brutto. W moim przypadku zwróciło się za honoraria wypłacone  filharmonikom, którzy brali udział w nagraniu.  Chętnie wykonuję fanfarę w wersji fortepianowej przy nadarzających się okolicznościach, a zdarzało się, że na pamiątkę odręcznie pisałem nuty Fanfary,  co z pewnością ma większą wartość niż skład komputerowy.

Utwór kilkakrotnie grała orkiestra Franciszka Mocarskiego jednego z najlepszych dyrygentów orkiestr dętych w regionie. Zresztą na jego prośbę opracowałem Fanfarę na orkiestrę dętą.

L.T.: Płock szczyci się twoim „Polonezem Płockim” tańczonym przez młodzież podczas Poloneza Maturzystów na Starym Rynku w 2016 roku, Białystok graną bardzo sporadycznie Fanfarą?

T.T: Mimo dosłownie kilku wykonań Uroczystej Fanfary Miejskiej cieszy mnie, że wpisałem się w barwy muzyczne miasta Białegostoku. Szkoda, że jest to utwór tak rzadko wykonywany. Jest naprawdę bardzo podniosły. W dzisiejszej dobie nie trzeba wielkich nakładów finansowych. Można przecież utwór nagrać i emitować cyfrowo…. Ale cieszę się z tego, że Białystok, jako jedno z niewielu miast ma podwójne muzyczne insygnia.